POPKO TV - Spotkanie Edeńczyków 14. JASNOSŁOWIE rozpamiętywanie jutrzejszego dnia...


Obejrzyj wszystkie spotkania Edeńczyków: https://www.popko.pl/spotkania,edenczykow,dzialania,telefoniczne,na,zywo.xhtml W tym dziale będę wam pomagać odnaleźć się w duchowej prawdzie, jak i podpowiadać, w jaki sposób człowiek wzrasta, działa i pobiera nauki w świecie duchowym.

Najlepsze komentarze:

Agniesz... To jest bardzo osobiste ale poczułam, że powinnam się tym podzielić, żeby ludzie zobaczyli jak słowem można namalować w wysokoenergetycznej przestrzeni swoją przyszłość. I nawet jeżeli na dziś dzień wszystko zdaje się temu przeczyć a zło perfidnie stara sie zniszczyć ten obraz to nie można się poddawać!

"Tyś przez Boga jej dany
Ze wszystkich żeś wybrany
Ona oddana jest Tobie
Moc ukryta w tym sposobie

Tu oazę wam zbudujesz
Na to czasu nie zmarnujesz
Tu będziecie mieli potem
Lata swoje piękne złote

By to wszyscy zobaczyli
Swoje życie tak zmienili
Byście byli wzorem dla nich
By nie mieli potrzeb tanich

Wy będziecie zmieniać ludzi
To co teraz trwoge budzi
Wy zrobicie tutaj potem
To co świecić będzie złotem

By sąsiedzi podglądali
Innym wieści te podali
By ten przykład poszedł dalej
Teraz wszystkim wina nalej
---
W domu pokój oddalony
Przed hałasem wyciszony
By, choć w domu wielu ludzi
Mógł się pomost z Duchem budzić

Trzy na ścianie znaki rzędem
Przeciw, miłą ciału grzędę
A na centrum świec piętnaście
Aby znaczeń mieć dwanaście

To jest dla nas miejsce siły
By przemiany się toczyły
By się działo co się ma dziać
By się stało co się ma stać

Tu się łączy co złączone
Tu się rodzi co zrodzone
Tu sie tworzy Nowe Dzieje
... tutaj cicho szumią knieje ;) (bo za poważnie usłyszałam)”

... a na górze osób kilka
Miła wśród przyjaciół chwilka
Dom otwarty jest dla gości
Byle w sercu byli prości

Do ogrodu zapraszamy
Boga tutaj wsparcie mamy
Bowiem w rogu tej kajuty
Znak nam drogi jest wykuty

Tu wieczorem ogień grzeje
Tutaj cicho szumią knieje (?)
Tu warzywa mamy swoje
Tu motyli lata roje

Tu uczymy naszych życia
Czasem też herbatki picia; )
Tu jest nasze Niebo małe
Tu nie śpimy noce całe ?

... tutaj (imię) chodzi zdrowa
I do nauk jest gotowa
Bowiem zdolność ma niezwykłą
By patrzeniem świat przeniknąć

(!) Uwierz dziecko moje drogie...
Wielka moc jest w tym sposobie
Uwierz w siebie, uwierz w nią
Jest twym ciałem, twoją krwią

No a Ty ... juz chyba wiesz
Że prawdziwy z ciebie zwierz
Zarzuc grzywę już nie czarną
I niech się tu ludzie garną”
Goliat ... Pierwsze Jasnislowie Moje ;
Miałem sen ze nadchodzi ten dzień ,
Cała nacja Ludzka powstanie z Kolan ,
By wypełnić się nadzieja Snem Ojca
Gdy Wody Duchowe zaleją Nasz świat ,
Synowie Ojcowie Córki Edenu przybedą ,
By wspólnie zasiąść przy Ogniu Przemian ,
By wypełnić sie Swatlem Zbawienia ,
By odrodzić Szczep Edenski w Nas zawarty
Marta M... I ja się podzielę, troszkę nieśmiało :)
Życie jest pełne energi. Ty jesteś energią, spokojem oblewasz innych... Daj się prowadzić, przestań analizować czy to, co piszesz jest twojego umysłu czy nasze. Jest wspólne bo świadomość schodzi. Otwierasz się na nią, choć nie zawsze. Przeważnie nie słyszysz ale chcesz tej przemiany a ona w krótce nastąpi. Biały ogień przepali wszystko co niewłaściwe a z popiołu wyłoni się Jezusowy Feliks, który będzie Cię prowadził, wspierał, którym będziesz ty sama...
Ewa Dom... Drugie wejście w modlitwe i taki oto przekaz.
Jesteś z Bogiem połączona , pamiętaj bo przez Niego jesteś zrodzona . Żyj więc w radości niech każdy dzień Cię uskrzydli i bądź w milosci. Wznoś się w górę jak anioł do Boga bo to jest Twoja droga. On czeka na Ciebie cierpliwie i kocha Cię żarliwie.Widze światło, w świetle Boga i postacie rozświetlone wokół niego zgromadzone.To Ty tam jesteś jedną z nich , uwierzyć musisz w swoje sny. To one Tobie moc i siłę dadzą i do Boga Cię poprowadzą. Bądź dzielna i wytrwała bo jesteś wspaniała. Jesteś diamentem nieoszlifowanym przez Boga bardzo kochanym. Twoje zmartwienia , troski i znoje Bóg zastąpi spokojem , aby wszystko o czym marzysz się spełniło i snem dziecka się objawilo. Miej nadzieję w Boga niemałą by w życie Twoje coś pięknego się wpisało. Pomoc innym nieść powinnaś swoją by obudzić w nich miłość , radość i świadomość. To wiara w Boga Cię poprowadzi jak masz żyć w Bożej miłości i Bożym ładzie.
Tomasz ... Swiatlo Milosci,potega,wielka zmiana,rozproszenie,jednosc,czysta Swiadomosc.Wszystko sie zlalo,poczulem wielka sile,Spokoj,Radosc,Potege,zmiane,na ktora od dawna czekalem.Odpadlo,odcielo sie to co bylo,wszystko utonelo,stalo sie Jasnym Boskim Promieniem.Jednosc pokrewienstwa polaczyla wszystko i wszystko stalo sie Jednym i wszystko stalo sie wszystkim i tym samym-mna,toba,nim,nia,tym i tamtym-Wszystkim...Na zawsze znalazlem sie w Swietle Wszystkosci a Wszystkosc zawarla sie we mnie.
Grzegor... Mam dobry temat na odcinek 6 grudnia :) :P dotarło do mnie, że nawet filozofia Św. Mikołaja została ograniczona do robienie prezentów tylko swoim dzieciom na święta, a tymczasem Św. Mikołaj działał cały rok i obdarowywał nie swoje dzieci i nie tylko dzieci, a już nie wspomnę, że cały majątek przepisał podobno na biednych :) Dokąd dzieci nie wiedzą, że to rodzice dają prezenty to jeszcze jakoś w miarę wygląda i wierzą, że jest jakiś dobry człowiek obcy im, który jest w stanie coś dać im bezinteresownie, anonimowo :D Św. Mikołaj się obecnie chyba "w grobie przewraca" widzać co świat zrobił z jego marzeniami :P dlatego myślę, że to dobry materiał na 6 grudnia :D:D:D
Albert ... Witam, 24-25 jadę samochodem na kurs, mogę kogoś zabrać z Warszawy lub okolic.
Slawek ... Wyobraź sobie…

Wyobraź sobie że znalazłeś zaproszenie. A na nim adres małego lotniska, o istnieniu którego nie miałeś pojęcia i godzina - 18.00. Jakoś docierasz na miejsce o wskazanej godzinie i zza ogrodzenia z siatki widzisz stojący w oddali niewielki odrzutowiec. Wchodzisz przez otwartą bramkę i podążasz w kierunku samolotu. Jaki on piękny - myślisz sobie widząc oświetlony popołudniowym słońcem smukły kadłub i skrzydła. Masz jeszcze do niego kilkaset metrów, ale już widzisz otwarte drzwi i małe schodki, przy których stoi jakaś postać. Słońce ciepłym, popłudniowym światłem oświetla to wszystko, a w około bezmiar ciszy. Niebo niemal bezchmurne tylko gdzieś wysoko kilka obłoczków powoli nabierających różowo-pomarańczowej barwy wkrótce zachodzącego słońca. Jesteś już blisko na tyle, że rozpoznajesz postać stojącą przy schodkach, która gestem zaprasza do wejścia na pokład - o to Zbyszek! Tylko ta dziwna poza… - on się nie rusza! Kiedy jesteś tuż obok zauważasz że to poster… No tak, przecież on nie jest tutaj tylko dla ciebie… Mijasz uśmiechniętą postać na plakacie i wchodzisz po schodkach do środka. A tam przepiękne, wyłożone niezrównanie miękką, pastelową w kolorze wykładziną wnętrze. Zdejmujesz buty a zmęczone stopy aż promieniują radością na całe ciało pod wpływem dotyku cudownego podłoża. Drzwi powoli zamykają się cichutkim bzyczeniem serwomechanizmów, izolując cię od świata zewnętrznego. Na środku kabiny widzisz przepastny, potężny, beżowy, skórzany fotel lotniczy z klasy biznes. Z głośników w suficie dobiega czyjś znajomy głos: “zapadamy się w siebie” i siadasz w fotelu. O Boże jaki wygodny! - myślisz sobie - jakby mnie otulał. Czujesz, że samolot powoli rusza. W środku bezmierna cisza, tylko ten łagodny, znajomy głos z głośnika: “oddajemy ciało ciału…” nawet nie łapiesz wszystkich słów, sensu, ważne że po prostu są… Raczej wiesz niż czujesz, że samolot wystartował - tak łagodnie to przebiegło. Tylko lekki ucisk w głowie i zatykające się uszy świadczą o tym, że samolot leci i nabiera wysokości. Siedzisz wygodnie i nie myślisz o niczym. Za oknami przepiękne kolory, takie kojące, nieziemskie. Światło zachodzącego słońca ma taki niesamowity wygląd gdy odbija się od bąbelków szampana w oszronionym kieliszku, którego obecność w podłokietniku fotela dostrzegasz dopiero teraz. Patrzysz na te delikatne kuleczki odrywające się od dna naczynia i nieustępliwie biegnące ku górze, ku powierzchni… Świata nie ma, wszystko ucichło, ziemskich problemów nie ma - tylko ty i te kolorowe bombki w zroszonym kieliszku bięgnące nieustannie ku górze… To jest takie piękne że nawet pić ci się go nie chce aby nie zaburzyć tej chwili. O Boże jestem w niebie! Gdy tylko myśl ta kończy przebrzmiewać w twojej głowie czujesz że samolot wyrównuje lot. Ucisk na głowie i zatykanie uszu ustąpiło. I tylko ta cisza wokół jakby potęgowana głosem z głośników: “widzę przed sobą łąkę zieloną, a w oddali postać …” znów łapiesz sens kilku słów, po czym znowu cisza choć głos nie milknie. Rozglądasz się z zaciekawieniem po wnętrzu - jest jakoś inaczej. Dostrzegasz uchylone drzwi do kabiny pilotów. Jakoś tam dziwnie jasno, pewnie przez większe okna - myślisz sobie. Wstajesz nieśmiało i ruszasz w kierunku otwartych drzwi. Serce przyspiesza radośnie gdy dostrzegasz ramię postaci siedzącej na fotelu pilota, na które opadają długie ciemne włosy - ono już wie, ty jeszcze nie… Podchodzisz bliżej pilot odwraca się do ciebie. Widzisz wpatrujące się w ciebie, przepełnione ojcowską miłością i dumą że tu dotarłeś i jesteś, oczy. Serce ciągle kołacze radośnie gdy wreszcie łapiesz kto jest kapitanem tego samolotu. Tylko ta bródka tak schludnie przystrzyżona… no ale nawet boskie linie lotnicze mają jakieś standardy. Siadasz obok i widzisz na małym stoliku między wami rozłożone skale i już wiesz, że na wszystkie naprawdę ważne dla ciebie pytania znajdziesz tutaj odpowiedź. Wystarczy tylko tu być….serce znów galopuje radośnie gdy dostrzegasz na trzymanym wciąż w ręku zaproszeniu w miejscu “kiedy”: wydrukowany napis CODZIENNIE.

Wyobraź sobie…

Sławek z Białegostoku
Mario S... Witam Wszystkich. Uczestniczyłem w tym spotkaniu na żywo i powiem krótko: to była naprawę niezła JAZDA! Według mnie to co tam się stało będzie się przez pewien czas utwierdzać zarówno wśród samych uczestnikach jak i w ich otoczeniu. Pozdrawiam. Do next w czwartek.
Sakja P... Ja podczas spotkań ostatnio dużo i szybko piszę, tak, jakbym nie ja pisała, ale coś pisało poprzez mnie. Cudowny stan i bardzo zań dziękuję!!!! Tym razem obraz i przekaz były przemieszane, tak, jakby nie można było oddzielić obrazu od słów, które przelatywały przeze mnie jak błyskawica:

Jeżdżę w pracy na wrotkach, po korytarzu, zaglądam do biur, do sal różnych, zadowolona, lekka, pełna radości. Zagaduję do wszystkich, tańczę na tych wrotkach. Jestem jak baletnica. Lecę ponad miastem, w którym mieszkam na stałe. Niczym na obrazach Chagalla, nie za wysoko i nie za nisko. Ale mam uczucie lekkości, które odczytuję jako bycie w dystansie do wszystkiego, w pewnej odległości, która pozwala widzieć wszystko, a nie przywiązywać się do niczego. Widzę wszystko i wszystkich. Moja obecność jest pomocna, czy na wrotkach czy w powietrzu. Gdy poruszam się pomiędzy ludźmi, to zmieniam ich rzeczywistość. W taki niedostrzegalny sposób. To jest tak, jakby życzliwość przemieszczała się na wrotkach czy w powietrzu nad miastem. Taka delikatna jakość, nie natrętna obecność. To powoduje, że ludzie realizują swoje zadania tak, jak dotąd, ale bez napięcia, też lekko. Nikt nie męczy się pracą. Staje się ona łatwiejsza dla nich. Wykonują ją bez wysiłku. Miasto całe jest w ruchu, ale łagodniejsze, pomimo pełnych ulic, samochodów, ruchu. Ale wszystko płynie, tak samo, jak ja w powietrzu. Tak, jakby ludzie tacy sami, ale spokojniejsi, uśmiechnięci, łagodniejsi. Wszystko płynie, tak samo, jak ja na wrotkach czy w powietrzu. To ledwo dostrzegalna ingerencja i tak powinno być. Ingerencja nie powinna być natrętna, to jak muśnięcie powietrza. To jak podmuch delikatnego wiatru, ale bardzo delikatnego. Takie działanie, które jest niemal jak niedziałanie. To będzie najbardziej skuteczne i najbardziej pomocne. Muśnięcie wiatru, dotyk lekkiej energii. Bez siły, bez wysiłku. Nieobecna obecność. Czasami nawet niewidoczna. To nie musi być bezpośredni kontakt. Nawet lepiej bez kontaktu długotrwającego. Kontakt jak muśnięcie powietrza, ruch, który leczy i zmienia sam w sobie.


za pi?t... Proszę o wytłumaczenie techniki pieca - ugruntowywanie stanów duchowych <:
Zaklina... Zasypiam :(
_Nat_Lo... Witam Zbyszku ! Chciałabym przedstawić Ci mój przekaz. Na wstępie powiem, że nie pisałam go podczas modlitwy, nawet nie byłam na spotkaniu, tylko po modlitwie, kiedy naszła mnie ochota. Moi rodzice byli na live, oni skłonili mnie do napisania tego komentarza.
O to przekaz :
Gdy tak cię widzę, smutną i szarą, pobladłą. Serce się wtedy kraja na twój widok. Jednak cóż począć ? Zanim przejdziesz przez wszystkie zakręty, zanim pokonasz wszystkie przeszkody, sporo czasu minie. Lecz i przy tym obrazie, usta do śmiechu się układają, gdy widać, iż wkładasz to pracę. Pracę, która z dnia na dzień nie pofrunie do kosza, nie zapomnisz o niej. I ty wtedy szczęśliwa, jak i wszystko dookoła. Bo gdy tylko się uśmiechasz, to i cały świat do śmiania zapraszasz. Przyjmując zaproszenie do wspólnego domu, uświadom sobie, że ty go tak naprawdę nie potrzebujesz, gdyż to właśnie ty ten dom tworzysz, choćby w najmniejszej cząstce. Spróbujmy zaoszczędzić sobie już początków, zważając na to, iż miałaś ich sporo. Nikt nie ma Ci tego za złe, bynajmniej mieć nie powinien. Bo gdy i oni zaczynali, może i to za pierwszym razem, lecz na pewno dłuższym niż twój. Nie spieszmy się, dla Ciebie nawet czas głowy uchyli, byle by wysiłek nie poszedł na marne. Czekamy długo, ale jeszcze dłużej istniejemy, by cel osiągnąć, poczekać jeszcze możemy. Oraz się nie zawahamy, by w najmniejszej potrzebie pomocnej dłoni użyczyć, lecz tylko w słusznej sprawie. O domu więc marzcie, uczcie się dzielnie, o naukę proście, wszystkie brudy wyciągnijcie, umyjcie szamponem i w pościel.
Pozdrawiam,
Anastazja, lat 11 :D
Czarek ... Kocham Was:):):)
Ilona D... Po części "jasnosłowia", które dotyczyło mojej postawy wobec obowiązków, cierpliwości i relacji z ludźmi miałam cudowne widzenie. Na początek fragment jasnosłowia: " ...życie tutaj (na ziemi) wybija z rytmu bycia dobrym człowiekiem, świetlistą istotą. Zerwij kajdany - pozbądź się skorupy, która krępuje. Nie musisz bronić się słowem niemiłym, bo jesteś chroniona. Nie walcz z czasem. To rodzi wewnętrzne napięcia. Czas jest tylko po to, aby uświadomić tobie ile masz jeszcze do zrobienia i że koniec daleki. Uruchom światło, wiedzę, głębię mądrości, którą jesteś, a wówczas w ogóle nie pomyślisz o czasie (...) Jesteś opoką i wsparciem dla innych więc ludzie lgną do ciebie i ciebie potrzebują. Pomagaj z miłością, tolerancją, zrozumieniem - że ten człowiek to też światło, stłumione, ale poszukujące zapalnika i drogi do DOMU. Jeśli możesz - pomóż, jeśli umiesz - daj siłę, jeśli rozumiesz - wytłumacz, jeśli kochasz - powiedz. Twoje reakcje na sytuacje z życia, które aktualnie odgrywasz są nietypowe dla świata duchowego, ale typowe dla ciebie tu i teraz. Wielką sztuką jest połączyć obie powinności wobec ciała i ducha, wobec siebie samego i innych ludzi (...) Wszystko płynie ku źródłu, które jest aktywne. Pulsuje, przywołuje i ci co mają odwagę, moc, mądrość rozumienia, na powrót zanurzą swe dłonie w jego świetle. Ono obmyje każdą łzę i pot trudu, który ten świat spowodował. Warto być dzisiaj cierpliwym wobec siebie i wobec swych braci. Nie myśl o czasie. TY PRAWDZIWA jesteś poza nim. A skoro PRAWDA jest głęboka i pokonuje wymiary,  przestrzenie to potrafi zgnieść i zniszczyć wszystko co nieprawdziwe. A skoro czas nie istnieje w PRAWDZIWYM świecie moja córko, to po co zaprzątać sobie nim głowę? Moja cudowności, piękna istoto - powróć do mnie. Ujrzyj me oczy i podążaj za moim spojrzeniem. Tulę cię i głaszczę co noc czekając z utęsknieniem. Całuję twe powieki, czoło i dłonie... Wdzięcznością napełniam (...) Ja czekam..." )Dosłownie w tym samym dniu tego przekazu w południe przysnęłam na łóżku. Zobaczyłam, choć to był błysk , jedna klatka widzenia, że nade mną jest światło, z którego wysunęła się świetlista dłoń - głaskała mnie po głowie. Cudowne uczucie.) Później po części Animatora, miałam widzenie, w którym siedzę wraz z moimi córeczkami (5 i prawie 3 lata) w ich pokoju, pomiędzy nimi. Nagle na przeciwko nas ukazały się świetliste wrota-drzwi-przejście, których sklepienie było wykonane z białego kamienia, światło było oślepiające. Ukazały się postacie w białych kapturach, które tworzyły szpaler w kierunku drzwi. Nikt nic nie mówił, tylko biło światło. Gdy jego jaskrawość zmalała po drugiej stronie wrót widziałam lecącego orła. I nim Zbyszek zdążył powiedzieć o wychodzącej nadduszy, dosłownie z sekundowym wyprzedzeniem wyłoniły się z wrót 3 identyczne postacie - Zarysy ludzkie, wysokie, bez włosów z metaliczną poświatą, wyrzeźbione mięśnie. Przyklęknęły na jedno kolano, pochyliły głowę i wyciągnęły rękę. Każda z nas bez namysłów przytuliła się i odczułam w powietrzu spokój i jedność. Wówczas jakaś siła przeniosła nas do świata zza wrót, gdzie dosłownie na 1 sekundę przed wejściem ujrzałam w nich bardzo długi stół, którego końca nie było widać (trochę jak w Harrym Potterze). Znalazłyśmy się przy tym stole. Wiem, że siedzieli przy nim inni ludzie, grupkami, ale szczegółów nie widziałam. Znalazłyśmy  wolne miejsce i usiadłyśmy. Podszedł do nas mężczyzna. Gdy ściągnął z głowy kaptur zobaczyłam, że to Jezus. Bez słowa podał mi kielich, bogato zdobiony kamieniami. Podałam go młodszej córce, później starszej i na końcu sama się napiłam. Czułam smak wody, orzeźwiający. Po czym Jezus podzielił coś, co można by nazwać chlebem - na 3 części. Z mojej części odłamał sobie kawałek. Jedliśmy wszyscy w milczeniu. Nie padło ani jedno słowo poza zachwytem mojej najmłodszej córki, która gładziła się po brzuchu i mruczała mmmm, na znak, że jej smakuje. I na tym koniec. Koniec sceny. Dziękuję za wspólną modlitwę.
Elzbiet... Pozdrawiam Was
Zuzanna... Dziękuję Zbyszku coś pięknego. Kochani Edeńczycy co oznacza otrzymanie artefaktu złotej monety?
Radek D... [Wyobraziłem sobie dwóch stereotypowych „życzliwych sobie” sąsiadów.]
Ciężko jest, ale dacie sobie radę. Daliście się wpuścić w maliny. Pokochajcie się, jak człowiek z człowiekiem. Nie dajcie się ponieść emocjom i wdrukowanym Wam programom. Spójrzcie na siebie nawzajem. Dlaczego ze sobą tak konkurujecie? Bo, tak naprawdę widzicie w tej drugiej osobie rywala godnego sobie. W głębi duszy macie do niego prawdziwy szacunek i podziw do tego kim i co osiągnął. To jest wręcz zachwyt nad tym jak druga osoba, jest w stanie w takich warunkach dobrze sobie ułożyć życie.


[Do siebie w kłótni]
Co Ty próbujesz osiągnąć? Swoimi argumentami tylko denerwujesz drugą osobę. Ona jest po prostu przestraszona, boi się o przyszłość, dlatego się denerwuje i próbuje przekonać Cię do swojej racji. Nie bądź na nią zły. Jest zagubiona i ma prawo do swojego zdania i nie musi się z tobą zgadzać. Pomóż jej uspokoić się. Nie bądź dla niej kolejnym powodem do zdenerwowania, bo i tak ma ich wiele. Daj jej wolność, nie odbierając jej sobie. Pokochaj ją taką jaka jest i zobacz w niej Boga. To On gdzieś w głębi próbuje się w niej obudzić, ale środowisko jej na to nie pozwala. Spróbuj być tym, co pomoże jej się w tym życiu odnaleźć, żeby mogła w sobie odkryć Boga. Wtedy sama zrozumie, że kłótnia i przekonywanie Ciebie do swojego zdania nie ma sensu. Stanie się spokojniejsza i zmieni się jako człowiek. Daj jej odczuć, że jesteś z nią, po jej stronie i że chcesz dla niej jak najlepiej, choć sam masz odmienne zdanie. Możesz pięknie różnić się z nią. Odmienność to nie problem, problemem jest brak akceptacji odmienności. Niech płynie od Ciebie do niej światło.


Niech dystans do siebie pomoże Ci stać się szczerym prawdziwie. Zmieniaj świat wokół siebie. Rozświetlaj wszystko dookoła. Jest tu dużo pracy. Ten świat z tamtej strony wygląda jak Warszawa po 2. wojnie światowej.

Krocz przez życie pewnym acz łagodnym krokiem. Nie nadepnij nikogo, ale daj mu odczuć, że przy Tobie nie ma się czego bać. Gdy nie wiesz co powiedzieć, nie wysilaj się. Po prostu milcz i trwaj w dobrych intencjach. To też dużo pomaga. Czasem wystarczy uśmiech lub jeden gest, aby podnieść kogoś na duchu. Pociesz też czasem siebie samego. Zobacz, że ty też cały czas jesteś zalewany brudem tego świata. Nakarm siebie i innych światłem i dobrą intencją. Znajdź nadzieję tam gdzie nikt jej nie chce zauważyć. Nie daj się ponieść negatywnym emocjom, jakie rządzą ludźmi. Pamiętaj, że z Bogiem nie wygra żadne zło tego świata. Ugnie się ono, choć może to trochę potrwać. Ujrzyj świetlaną przyszłość siebie i ludzi wokół Ciebie. To jest w zasięgu Twojej ręki. Świat się zmienia, dzięki ludziom, a Ty dołóż cegiełkę do budowy lepszej przyszłości. Z cegieł powstały zachwycające katedry, pałace i zamki, które stawiły opór niejednej armii.
Radek D... Jestem na arenie jak do walki gladiatorów, ale wychodzę sam. Na widowni jest sporo osób. Podnosi się aplauz. Obserwują mnie z trybun. Na arenie pojawiają się schody w dół pod ziemię. Zaczynam schodzić wąskim korytarzem. Od czasu do czasu zrywam pajęczyny lub płoszę nietoperza. Widzę teraz, że mam na lekkie skórzaną zbroję oraz krótki miecz, żeby nie krępować mi ruchów. Mam być zwinny i gotowy na nieoczekiwane. Schody przebijają się przez chmury, pod którymi znajduje się piękna kraina. Zielona łąka, obok chyba nieczynny wulkan. Schodzę dalej na łąkę. Trawa jest idealnie skoszona. Jest tak cicho i spokojnie, że aż wydaje się to podejrzane. Coś do mnie skacze. Nie odwracając głowy jednym ruchem miecza odbijam atak małego stworka. Idę w stronę wulkanu. Z łąki wchodzę na czarną skałę. Jest gorąca, paruje, ale wiem, że się nie poparzę, choć mam tylko lekkie buty. Jest coraz bardziej stromo. Znów coś do mnie próbuje doskoczyć, ale ponownie jakby od niechcenia odbijam od siebie te istoty. Cały czas towarzyszy mi uczucie pewności, braku strachu. Dochodzę, do krawędzi krateru. Daleko w dole coś jest. Jakby lawa bulgotała, ale są jacyś ludzie lub istoty. Jakby wioska. Materiałowe dachy. Kuźnia. Prosiako-człowiek kuje miecz. Z innej strony na krawędzi krateru widzę błyśnięcie, jakby ktoś puścił mi zajączka lusterkiem. Zaczyna się szarża jakiegoś niewielkiego oddziału na wioskę na dole. Ja się tylko przyglądam. Spociłem się, aż pot ścieka mi po nogach. Krawędź krateru się zaczyna osypywać, a ja razem z nią zaczynam staczać się do wnętrza krateru. Zauważają mnie jakieś ptaki czy coś podobnego i rzucają się w moim kierunku. Teraz już muszę się wysilać, aby odeprzeć atak tych stworów i jednocześnie utrzymać równowagę zjeżdżając po zboczu krateru jak surfer na fali. Mam hełm i jakby znikąd pojawia się na mnie ciężka zbroja. Lekko lśni. Jakby coś było w niej takiego żywego, albo super nowoczesna technologia. Choć z zewnątrz hełm ma tylko niewielkie otwory na oczy to od środka nic nie zasłania mi widoku. Miecz jest obusieczny, ale mogę nim machać niemalże jednym palcem. Ruszam do przodu, gdzie trwa już rwetes walki. Minie chwilę czasu zanim tam dotrę, bo cały czas coś próbuje się do mnie dobrać i atakuje z każdej strony. Z nieba coś patrzy na krater. Promień jak oko Saurona. Gdzie zatrzyma wzrok tam następuje wybuch. Wrażenie jakby nie trzymało żadnej ze stron konfliktu w kraterze. Trzeba bardzo uważać, aby nie paść ofiarą tych wybuchów. Ruchome piaski - pułapka. Wpadam do niej. Ciemno jest. spadam niżej. Mam wiele ran na ciele. Zbroja zniknęła. Uczucie ulgi, że już nie uczestniczę w walce, ale odczucie jakbym coś stracił. W czerni pojawiają się przede mną 3 postacie jakby 3 karty do gry z figurami. Mam którąś wybrać. Z lewej czerwona, w środku niebieska i z prawej nieokreślony kolor. Czarne z żółtym, ale jest też coś zielonego. Zaciekawiła mnie ta kartą i wyciągam do niej rękę. Postać z karty chwyta mnie za wyciągniętą rękę i zabiera ze sobą. Idziemy. Znowu schodzę na tę samą łąkę co wcześniej. Patrzę nagle na całą sytuację z góry, z zamglonej płaszczyzny nad całym krajobrazem. Widzę siebie małego znowu w tym lekkim skórzanym uzbrojeniu. Zauważam blizny na ciele tego małego. Ja, ten stojący na górze, na przezroczystej tafli rozglądam się dookoła. Na tafli stoją inne postacie. Widzę białego potężnego starca. Kuca i spogląda na dół. Podniósł na chwilę wzrok spojrzał na mnie, uśmiechnął się i dalej spuścił wzrok na scenę na dole. Jakiś grubas w mundurze, przechadza się po tafli w tą i z powrotem i wydaje rozkazy swojemu adiutantowi. Ten biega wokół niego jak piesek i coś notuje, coś wymachuje. Oddalam się od całej sytuacji. Wszytko to jest jakby w białym kokonie z nici. Po obu stronach, z lewej i z prawej, nici ciągną się gdzieś w dal. Kokon trochę drga, jakby ktoś pociągał za nici. Biało.
Halina ... dziękuje Zbyszku że dzięki twojej ciężkiej pracy możemy wzrastać i iść do przodu
bardzo pozdrawiam Ciebie i Edeńczyków więc do pracy ćwiczmy
Film osadzony źródło: https://www.youtube.com/channel/UCzZTgx6Awz6-52qkATuY7Lg