Spotkanie Ede艅czyk贸w 14. JASNOS艁OWIE rozpami臋tywanie jutrzejszego dnia...

POPKO TV
Sprawd藕 FEJM na youtube dla kana艂u "POPKO TV"! Kliknij tutaj aby przej艣膰 do statystyk 禄
Obejrzyj wszystkie spotkania Ede艅czyk贸w: https://www.popko.pl/spotkania,edenczykow,dzialania,telefoniczne,na,zywo.xhtml
W tym dziale b臋d臋 wam pomaga膰 odnale藕膰 si臋 w duchowej prawdzie, jak i podpowiada膰, w jaki spos贸b cz艂owiek wzrasta, dzia艂a i pobiera nauki w 艣wiecie duchowym.

Komentarze:

Agniesz... To jest bardzo osobiste ale poczu艂am, 偶e powinnam si臋 tym podzieli膰, 偶eby ludzie zobaczyli jak s艂owem mo偶na namalowa膰 w wysokoenergetycznej przestrzeni swoj膮 przysz艂o艣膰. I nawet je偶eli na dzi艣 dzie艅 wszystko zdaje si臋 temu przeczy膰 a z艂o perfidnie stara sie zniszczy膰 ten obraz to nie mo偶na si臋 poddawa膰!

"Ty艣 przez Boga jej dany
Ze wszystkich 偶e艣 wybrany
Ona oddana jest Tobie
Moc ukryta w tym sposobie

Tu oaz臋 wam zbudujesz
Na to czasu nie zmarnujesz
Tu b臋dziecie mieli potem
Lata swoje pi臋kne z艂ote

By to wszyscy zobaczyli
Swoje 偶ycie tak zmienili
By艣cie byli wzorem dla nich
By nie mieli potrzeb tanich

Wy b臋dziecie zmienia膰 ludzi
To co teraz trwoge budzi
Wy zrobicie tutaj potem
To co 艣wieci膰 b臋dzie z艂otem

By s膮siedzi podgl膮dali
Innym wie艣ci te podali
By ten przyk艂ad poszed艂 dalej
Teraz wszystkim wina nalej
---
W domu pok贸j oddalony
Przed ha艂asem wyciszony
By, cho膰 w domu wielu ludzi
M贸g艂 si臋 pomost z Duchem budzi膰

Trzy na 艣cianie znaki rz臋dem
Przeciw, mi艂膮 cia艂u grz臋d臋
A na centrum 艣wiec pi臋tna艣cie
Aby znacze艅 mie膰 dwana艣cie

To jest dla nas miejsce si艂y
By przemiany si臋 toczy艂y
By si臋 dzia艂o co si臋 ma dzia膰
By si臋 sta艂o co si臋 ma sta膰

Tu si臋 艂膮czy co z艂膮czone
Tu si臋 rodzi co zrodzone
Tu sie tworzy Nowe Dzieje
... tutaj cicho szumi膮 knieje ;) (bo za powa偶nie us艂ysza艂am)鈥

... a na g贸rze os贸b kilka
Mi艂a w艣r贸d przyjaci贸艂 chwilka
Dom otwarty jest dla go艣ci
Byle w sercu byli pro艣ci

Do ogrodu zapraszamy
Boga tutaj wsparcie mamy
Bowiem w rogu tej kajuty
Znak nam drogi jest wykuty

Tu wieczorem ogie艅 grzeje
Tutaj cicho szumi膮 knieje (?)
Tu warzywa mamy swoje
Tu motyli lata roje

Tu uczymy naszych 偶ycia
Czasem te偶 herbatki picia; )
Tu jest nasze Niebo ma艂e
Tu nie 艣pimy noce ca艂e ?

... tutaj (imi臋) chodzi zdrowa
I do nauk jest gotowa
Bowiem zdolno艣膰 ma niezwyk艂膮
By patrzeniem 艣wiat przenikn膮膰

(!) Uwierz dziecko moje drogie...
Wielka moc jest w tym sposobie
Uwierz w siebie, uwierz w ni膮
Jest twym cia艂em, twoj膮 krwi膮

No a Ty ... juz chyba wiesz
呕e prawdziwy z ciebie zwierz
Zarzuc grzyw臋 ju偶 nie czarn膮
I niech si臋 tu ludzie garn膮鈥
Goliat ... Pierwsze Jasnislowie Moje ;
Mia艂em sen ze nadchodzi ten dzie艅 ,
Ca艂a nacja Ludzka powstanie z Kolan ,
By wype艂ni膰 si臋 nadzieja Snem Ojca
Gdy Wody Duchowe zalej膮 Nasz 艣wiat ,
Synowie Ojcowie C贸rki Edenu przybed膮 ,
By wsp贸lnie zasi膮艣膰 przy Ogniu Przemian ,
By wype艂ni膰 sie Swatlem Zbawienia ,
By odrodzi膰 Szczep Edenski w Nas zawarty
Marta M... I ja si臋 podziel臋, troszk臋 nie艣mia艂o :)
呕ycie jest pe艂ne energi. Ty jeste艣 energi膮, spokojem oblewasz innych... Daj si臋 prowadzi膰, przesta艅 analizowa膰 czy to, co piszesz jest twojego umys艂u czy nasze. Jest wsp贸lne bo 艣wiadomo艣膰 schodzi. Otwierasz si臋 na ni膮, cho膰 nie zawsze. Przewa偶nie nie s艂yszysz ale chcesz tej przemiany a ona w kr贸tce nast膮pi. Bia艂y ogie艅 przepali wszystko co niew艂a艣ciwe a z popio艂u wy艂oni si臋 Jezusowy Feliks, kt贸ry b臋dzie Ci臋 prowadzi艂, wspiera艂, kt贸rym b臋dziesz ty sama...
Ewa Dom... Drugie wej艣cie w modlitwe i taki oto przekaz.
Jeste艣 z Bogiem po艂膮czona , pami臋taj bo przez Niego jeste艣 zrodzona . 呕yj wi臋c w rado艣ci niech ka偶dy dzie艅 Ci臋 uskrzydli i b膮d藕 w milosci. Wzno艣 si臋 w g贸r臋 jak anio艂 do Boga bo to jest Twoja droga. On czeka na Ciebie cierpliwie i kocha Ci臋 偶arliwie.Widze 艣wiat艂o, w 艣wietle Boga i postacie roz艣wietlone wok贸艂 niego zgromadzone.To Ty tam jeste艣 jedn膮 z nich , uwierzy膰 musisz w swoje sny. To one Tobie moc i si艂臋 dadz膮 i do Boga Ci臋 poprowadz膮. B膮d藕 dzielna i wytrwa艂a bo jeste艣 wspania艂a. Jeste艣 diamentem nieoszlifowanym przez Boga bardzo kochanym. Twoje zmartwienia , troski i znoje B贸g zast膮pi spokojem , aby wszystko o czym marzysz si臋 spe艂ni艂o i snem dziecka si臋 objawilo. Miej nadziej臋 w Boga niema艂膮 by w 偶ycie Twoje co艣 pi臋knego si臋 wpisa艂o. Pomoc innym nie艣膰 powinna艣 swoj膮 by obudzi膰 w nich mi艂o艣膰 , rado艣膰 i 艣wiadomo艣膰. To wiara w Boga Ci臋 poprowadzi jak masz 偶y膰 w Bo偶ej mi艂o艣ci i Bo偶ym 艂adzie.
Tomasz ... Swiatlo Milosci,potega,wielka zmiana,rozproszenie,jednosc,czysta Swiadomosc.Wszystko sie zlalo,poczulem wielka sile,Spokoj,Radosc,Potege,zmiane,na ktora od dawna czekalem.Odpadlo,odcielo sie to co bylo,wszystko utonelo,stalo sie Jasnym Boskim Promieniem.Jednosc pokrewienstwa polaczyla wszystko i wszystko stalo sie Jednym i wszystko stalo sie wszystkim i tym samym-mna,toba,nim,nia,tym i tamtym-Wszystkim...Na zawsze znalazlem sie w Swietle Wszystkosci a Wszystkosc zawarla sie we mnie.
Grzegor... Mam dobry temat na odcinek 6 grudnia :) :P dotar艂o do mnie, 偶e nawet filozofia 艢w. Miko艂aja zosta艂a ograniczona do robienie prezent贸w tylko swoim dzieciom na 艣wi臋ta, a tymczasem 艢w. Miko艂aj dzia艂a艂 ca艂y rok i obdarowywa艂 nie swoje dzieci i nie tylko dzieci, a ju偶 nie wspomn臋, 偶e ca艂y maj膮tek przepisa艂 podobno na biednych :) Dok膮d dzieci nie wiedz膮, 偶e to rodzice daj膮 prezenty to jeszcze jako艣 w miar臋 wygl膮da i wierz膮, 偶e jest jaki艣 dobry cz艂owiek obcy im, kt贸ry jest w stanie co艣 da膰 im bezinteresownie, anonimowo :D 艢w. Miko艂aj si臋 obecnie chyba "w grobie przewraca" widza膰 co 艣wiat zrobi艂 z jego marzeniami :P dlatego my艣l臋, 偶e to dobry materia艂 na 6 grudnia :D:D:D
Albert ... Witam, 24-25 jad臋 samochodem na kurs, mog臋 kogo艣 zabra膰 z Warszawy lub okolic.
Slawek ... Wyobra藕 sobie鈥

Wyobra藕 sobie 偶e znalaz艂e艣 zaproszenie. A na nim adres ma艂ego lotniska, o istnieniu kt贸rego nie mia艂e艣 poj臋cia i godzina - 18.00. Jako艣 docierasz na miejsce o wskazanej godzinie i zza ogrodzenia z siatki widzisz stoj膮cy w oddali niewielki odrzutowiec. Wchodzisz przez otwart膮 bramk臋 i pod膮偶asz w kierunku samolotu. Jaki on pi臋kny - my艣lisz sobie widz膮c o艣wietlony popo艂udniowym s艂o艅cem smuk艂y kad艂ub i skrzyd艂a. Masz jeszcze do niego kilkaset metr贸w, ale ju偶 widzisz otwarte drzwi i ma艂e schodki, przy kt贸rych stoi jaka艣 posta膰. S艂o艅ce ciep艂ym, pop艂udniowym 艣wiat艂em o艣wietla to wszystko, a w oko艂o bezmiar ciszy. Niebo niemal bezchmurne tylko gdzie艣 wysoko kilka ob艂oczk贸w powoli nabieraj膮cych r贸偶owo-pomara艅czowej barwy wkr贸tce zachodz膮cego s艂o艅ca. Jeste艣 ju偶 blisko na tyle, 偶e rozpoznajesz posta膰 stoj膮c膮 przy schodkach, kt贸ra gestem zaprasza do wej艣cia na pok艂ad - o to Zbyszek! Tylko ta dziwna poza鈥 - on si臋 nie rusza! Kiedy jeste艣 tu偶 obok zauwa偶asz 偶e to poster鈥 No tak, przecie偶 on nie jest tutaj tylko dla ciebie鈥 Mijasz u艣miechni臋t膮 posta膰 na plakacie i wchodzisz po schodkach do 艣rodka. A tam przepi臋kne, wy艂o偶one niezr贸wnanie mi臋kk膮, pastelow膮 w kolorze wyk艂adzin膮 wn臋trze. Zdejmujesz buty a zm臋czone stopy a偶 promieniuj膮 rado艣ci膮 na ca艂e cia艂o pod wp艂ywem dotyku cudownego pod艂o偶a. Drzwi powoli zamykaj膮 si臋 cichutkim bzyczeniem serwomechanizm贸w, izoluj膮c ci臋 od 艣wiata zewn臋trznego. Na 艣rodku kabiny widzisz przepastny, pot臋偶ny, be偶owy, sk贸rzany fotel lotniczy z klasy biznes. Z g艂o艣nik贸w w suficie dobiega czyj艣 znajomy g艂os: 鈥渮apadamy si臋 w siebie鈥 i siadasz w fotelu. O Bo偶e jaki wygodny! - my艣lisz sobie - jakby mnie otula艂. Czujesz, 偶e samolot powoli rusza. W 艣rodku bezmierna cisza, tylko ten 艂agodny, znajomy g艂os z g艂o艣nika: 鈥渙ddajemy cia艂o cia艂u鈥︹ nawet nie 艂apiesz wszystkich s艂贸w, sensu, wa偶ne 偶e po prostu s膮鈥 Raczej wiesz ni偶 czujesz, 偶e samolot wystartowa艂 - tak 艂agodnie to przebieg艂o. Tylko lekki ucisk w g艂owie i zatykaj膮ce si臋 uszy 艣wiadcz膮 o tym, 偶e samolot leci i nabiera wysoko艣ci. Siedzisz wygodnie i nie my艣lisz o niczym. Za oknami przepi臋kne kolory, takie koj膮ce, nieziemskie. 艢wiat艂o zachodz膮cego s艂o艅ca ma taki niesamowity wygl膮d gdy odbija si臋 od b膮belk贸w szampana w oszronionym kieliszku, kt贸rego obecno艣膰 w pod艂okietniku fotela dostrzegasz dopiero teraz. Patrzysz na te delikatne kuleczki odrywaj膮ce si臋 od dna naczynia i nieust臋pliwie biegn膮ce ku g贸rze, ku powierzchni鈥 艢wiata nie ma, wszystko ucich艂o, ziemskich problem贸w nie ma - tylko ty i te kolorowe bombki w zroszonym kieliszku bi臋gn膮ce nieustannie ku g贸rze鈥 To jest takie pi臋kne 偶e nawet pi膰 ci si臋 go nie chce aby nie zaburzy膰 tej chwili. O Bo偶e jestem w niebie! Gdy tylko my艣l ta ko艅czy przebrzmiewa膰 w twojej g艂owie czujesz 偶e samolot wyr贸wnuje lot. Ucisk na g艂owie i zatykanie uszu ust膮pi艂o. I tylko ta cisza wok贸艂 jakby pot臋gowana g艂osem z g艂o艣nik贸w: 鈥渨idz臋 przed sob膮 艂膮k臋 zielon膮, a w oddali posta膰 鈥︹ zn贸w 艂apiesz sens kilku s艂贸w, po czym znowu cisza cho膰 g艂os nie milknie. Rozgl膮dasz si臋 z zaciekawieniem po wn臋trzu - jest jako艣 inaczej. Dostrzegasz uchylone drzwi do kabiny pilot贸w. Jako艣 tam dziwnie jasno, pewnie przez wi臋ksze okna - my艣lisz sobie. Wstajesz nie艣mia艂o i ruszasz w kierunku otwartych drzwi. Serce przyspiesza rado艣nie gdy dostrzegasz rami臋 postaci siedz膮cej na fotelu pilota, na kt贸re opadaj膮 d艂ugie ciemne w艂osy - ono ju偶 wie, ty jeszcze nie鈥 Podchodzisz bli偶ej pilot odwraca si臋 do ciebie. Widzisz wpatruj膮ce si臋 w ciebie, przepe艂nione ojcowsk膮 mi艂o艣ci膮 i dum膮 偶e tu dotar艂e艣 i jeste艣, oczy. Serce ci膮gle ko艂acze rado艣nie gdy wreszcie 艂apiesz kto jest kapitanem tego samolotu. Tylko ta br贸dka tak schludnie przystrzy偶ona鈥 no ale nawet boskie linie lotnicze maj膮 jakie艣 standardy. Siadasz obok i widzisz na ma艂ym stoliku mi臋dzy wami roz艂o偶one skale i ju偶 wiesz, 偶e na wszystkie naprawd臋 wa偶ne dla ciebie pytania znajdziesz tutaj odpowied藕. Wystarczy tylko tu by膰鈥.serce zn贸w galopuje rado艣nie gdy dostrzegasz na trzymanym wci膮偶 w r臋ku zaproszeniu w miejscu 鈥渒iedy鈥: wydrukowany napis CODZIENNIE.

Wyobra藕 sobie鈥

S艂awek z Bia艂egostoku
Mario S... Witam Wszystkich. Uczestniczy艂em w tym spotkaniu na 偶ywo i powiem kr贸tko: to by艂a napraw臋 niez艂a JAZDA! Wed艂ug mnie to co tam si臋 sta艂o b臋dzie si臋 przez pewien czas utwierdza膰 zar贸wno w艣r贸d samych uczestnikach jak i w ich otoczeniu. Pozdrawiam. Do next w czwartek.
Sakja P... Ja podczas spotka艅 ostatnio du偶o i szybko pisz臋, tak, jakbym nie ja pisa艂a, ale co艣 pisa艂o poprzez mnie. Cudowny stan i bardzo za艅 dzi臋kuj臋!!!! Tym razem obraz i przekaz by艂y przemieszane, tak, jakby nie mo偶na by艂o oddzieli膰 obrazu od s艂贸w, kt贸re przelatywa艂y przeze mnie jak b艂yskawica:

Je偶d偶臋 w pracy na wrotkach, po korytarzu, zagl膮dam do biur, do sal r贸偶nych, zadowolona, lekka, pe艂na rado艣ci. Zagaduj臋 do wszystkich, ta艅cz臋 na tych wrotkach. Jestem jak baletnica. Lec臋 ponad miastem, w kt贸rym mieszkam na sta艂e. Niczym na obrazach Chagalla, nie za wysoko i nie za nisko. Ale mam uczucie lekko艣ci, kt贸re odczytuj臋 jako bycie w dystansie do wszystkiego, w pewnej odleg艂o艣ci, kt贸ra pozwala widzie膰 wszystko, a nie przywi膮zywa膰 si臋 do niczego. Widz臋 wszystko i wszystkich. Moja obecno艣膰 jest pomocna, czy na wrotkach czy w powietrzu. Gdy poruszam si臋 pomi臋dzy lud藕mi, to zmieniam ich rzeczywisto艣膰. W taki niedostrzegalny spos贸b. To jest tak, jakby 偶yczliwo艣膰 przemieszcza艂a si臋 na wrotkach czy w powietrzu nad miastem. Taka delikatna jako艣膰, nie natr臋tna obecno艣膰. To powoduje, 偶e ludzie realizuj膮 swoje zadania tak, jak dot膮d, ale bez napi臋cia, te偶 lekko. Nikt nie m臋czy si臋 prac膮. Staje si臋 ona 艂atwiejsza dla nich. Wykonuj膮 j膮 bez wysi艂ku. Miasto ca艂e jest w ruchu, ale 艂agodniejsze, pomimo pe艂nych ulic, samochod贸w, ruchu. Ale wszystko p艂ynie, tak samo, jak ja w powietrzu. Tak, jakby ludzie tacy sami, ale spokojniejsi, u艣miechni臋ci, 艂agodniejsi. Wszystko p艂ynie, tak samo, jak ja na wrotkach czy w powietrzu. To ledwo dostrzegalna ingerencja i tak powinno by膰. Ingerencja nie powinna by膰 natr臋tna, to jak mu艣ni臋cie powietrza. To jak podmuch delikatnego wiatru, ale bardzo delikatnego. Takie dzia艂anie, kt贸re jest niemal jak niedzia艂anie. To b臋dzie najbardziej skuteczne i najbardziej pomocne. Mu艣ni臋cie wiatru, dotyk lekkiej energii. Bez si艂y, bez wysi艂ku. Nieobecna obecno艣膰. Czasami nawet niewidoczna. To nie musi by膰 bezpo艣redni kontakt. Nawet lepiej bez kontaktu d艂ugotrwaj膮cego. Kontakt jak mu艣ni臋cie powietrza, ruch, kt贸ry leczy i zmienia sam w sobie.



za pi?t... Prosz臋 o wyt艂umaczenie techniki pieca - ugruntowywanie stan贸w duchowych <:
Zaklina... Zasypiam :(
_Nat_Lo... Witam Zbyszku ! Chcia艂abym przedstawi膰 Ci m贸j przekaz. Na wst臋pie powiem, 偶e nie pisa艂am go podczas modlitwy, nawet nie by艂am na spotkaniu, tylko po modlitwie, kiedy nasz艂a mnie ochota. Moi rodzice byli na live, oni sk艂onili mnie do napisania tego komentarza.
O to przekaz :
Gdy tak ci臋 widz臋, smutn膮 i szar膮, poblad艂膮. Serce si臋 wtedy kraja na tw贸j widok. Jednak c贸偶 pocz膮膰 ? Zanim przejdziesz przez wszystkie zakr臋ty, zanim pokonasz wszystkie przeszkody, sporo czasu minie. Lecz i przy tym obrazie, usta do 艣miechu si臋 uk艂adaj膮, gdy wida膰, i偶 wk艂adasz to prac臋. Prac臋, kt贸ra z dnia na dzie艅 nie pofrunie do kosza, nie zapomnisz o niej. I ty wtedy szcz臋艣liwa, jak i wszystko dooko艂a. Bo gdy tylko si臋 u艣miechasz, to i ca艂y 艣wiat do 艣miania zapraszasz. Przyjmuj膮c zaproszenie do wsp贸lnego domu, u艣wiadom sobie, 偶e ty go tak naprawd臋 nie potrzebujesz, gdy偶 to w艂a艣nie ty ten dom tworzysz, cho膰by w najmniejszej cz膮stce. Spr贸bujmy zaoszcz臋dzi膰 sobie ju偶 pocz膮tk贸w, zwa偶aj膮c na to, i偶 mia艂a艣 ich sporo. Nikt nie ma Ci tego za z艂e, bynajmniej mie膰 nie powinien. Bo gdy i oni zaczynali, mo偶e i to za pierwszym razem, lecz na pewno d艂u偶szym ni偶 tw贸j. Nie spieszmy si臋, dla Ciebie nawet czas g艂owy uchyli, byle by wysi艂ek nie poszed艂 na marne. Czekamy d艂ugo, ale jeszcze d艂u偶ej istniejemy, by cel osi膮gn膮膰, poczeka膰 jeszcze mo偶emy. Oraz si臋 nie zawahamy, by w najmniejszej potrzebie pomocnej d艂oni u偶yczy膰, lecz tylko w s艂usznej sprawie. O domu wi臋c marzcie, uczcie si臋 dzielnie, o nauk臋 pro艣cie, wszystkie brudy wyci膮gnijcie, umyjcie szamponem i w po艣ciel.
Pozdrawiam,
Anastazja, lat 11 :D
Czarek ... Kocham Was:):):)
Ilona D... Po cz臋艣ci "jasnos艂owia", kt贸re dotyczy艂o mojej postawy wobec obowi膮zk贸w, cierpliwo艣ci i relacji z lud藕mi mia艂am cudowne widzenie.聽Na pocz膮tek聽fragment jasnos艂owia: " ...偶ycie tutaj (na ziemi) wybija z rytmu bycia dobrym cz艂owiekiem, 艣wietlist膮 istot膮. Zerwij kajdany - pozb膮d藕 si臋 skorupy, kt贸ra kr臋puje. Nie musisz broni膰 si臋 s艂owem niemi艂ym, bo jeste艣 chroniona. Nie walcz z czasem. To rodzi wewn臋trzne napi臋cia. Czas jest tylko po to, aby u艣wiadomi膰 tobie ile masz jeszcze do zrobienia i聽偶e koniec daleki. Uruchom 艣wiat艂o, wiedz臋, g艂臋bi臋 m膮dro艣ci, kt贸r膮 jeste艣, a w贸wczas w og贸le nie pomy艣lisz o czasie (...) Jeste艣 opok膮 i wsparciem dla innych wi臋c ludzie lgn膮 do ciebie i ciebie potrzebuj膮. Pomagaj z mi艂o艣ci膮, tolerancj膮, zrozumieniem - 偶e ten cz艂owiek to te偶 艣wiat艂o, st艂umione, ale poszukuj膮ce zapalnika i drogi do DOMU. Je艣li mo偶esz - pom贸偶, je艣li umiesz - daj si艂臋, je艣li rozumiesz - wyt艂umacz, je艣li kochasz - powiedz. Twoje reakcje na sytuacje z 偶ycia, kt贸re aktualnie odgrywasz s膮 nietypowe dla 艣wiata duchowego, ale typowe dla ciebie tu i teraz. Wielk膮 sztuk膮 jest po艂膮czy膰 obie powinno艣ci wobec cia艂a i ducha, wobec siebie samego i innych ludzi (...) Wszystko p艂ynie ku 藕r贸d艂u, kt贸re jest aktywne. Pulsuje, przywo艂uje i ci co maj膮 odwag臋, moc, m膮dro艣膰 rozumienia, na powr贸t zanurz膮 swe d艂onie w jego 艣wietle. Ono obmyje ka偶d膮 艂z臋 i pot trudu, kt贸ry ten 艣wiat spowodowa艂. Warto by膰 dzisiaj cierpliwym wobec siebie i wobec swych braci. Nie my艣l o czasie. TY PRAWDZIWA jeste艣 poza nim. A skoro PRAWDA jest g艂臋boka i pokonuje wymiary, 聽przestrzenie to potrafi zgnie艣膰 i zniszczy膰 wszystko co nieprawdziwe. A skoro czas nie istnieje w PRAWDZIWYM 艣wiecie moja c贸rko, to po co zaprz膮ta膰 sobie nim g艂ow臋? Moja cudowno艣ci, pi臋kna istoto - powr贸膰 do mnie. Ujrzyj me oczy i pod膮偶aj za moim spojrzeniem. Tul臋 ci臋 i g艂aszcz臋 co noc czekaj膮c z ut臋sknieniem. Ca艂uj臋 twe powieki, czo艂o i d艂onie... Wdzi臋czno艣ci膮 nape艂niam (...) Ja czekam..." )Dos艂ownie w tym samym dniu tego przekazu w po艂udnie przysn臋艂am na 艂贸偶ku. Zobaczy艂am, cho膰 to by艂 b艂ysk , jedna klatka widzenia, 偶e nade mn膮 jest 艣wiat艂o, z kt贸rego wysun臋艂a si臋 艣wietlista d艂o艅 - g艂aska艂a mnie po g艂owie. Cudowne uczucie.) P贸藕niej po cz臋艣ci Animatora, mia艂am widzenie, w kt贸rym siedz臋 wraz z moimi c贸reczkami (5 i prawie 3 lata) w ich pokoju, pomi臋dzy nimi. Nagle na przeciwko nas ukaza艂y si臋 艣wietliste wrota-drzwi-przej艣cie, kt贸rych sklepienie by艂o wykonane z bia艂ego kamienia, 艣wiat艂o by艂o o艣lepiaj膮ce. Ukaza艂y si臋 postacie w bia艂ych kapturach, kt贸re tworzy艂y szpaler w kierunku drzwi. Nikt nic nie m贸wi艂, tylko bi艂o 艣wiat艂o. Gdy jego jaskrawo艣膰 zmala艂a po drugiej stronie wr贸t widzia艂am lec膮cego or艂a. I nim Zbyszek zd膮偶y艂 powiedzie膰 o wychodz膮cej nadduszy, dos艂ownie z sekundowym wyprzedzeniem wy艂oni艂y si臋 z wr贸t 3 identyczne postacie -聽Zarysy ludzkie, wysokie, bez w艂os贸w z metaliczn膮 po艣wiat膮, wyrze藕bione mi臋艣nie. Przykl臋kn臋艂y na jedno kolano, pochyli艂y g艂ow臋 i wyci膮gn臋艂y r臋k臋. Ka偶da z nas bez namys艂贸w przytuli艂a si臋 i odczu艂am w powietrzu spok贸j i jedno艣膰. W贸wczas jaka艣 si艂a przenios艂a nas do 艣wiata zza wr贸t, gdzie dos艂ownie na 1 sekund臋 przed wej艣ciem ujrza艂am w nich bardzo d艂ugi st贸艂, kt贸rego ko艅ca nie by艂o wida膰 (troch臋 jak w Harrym Potterze). Znalaz艂y艣my si臋 przy tym stole. Wiem, 偶e siedzieli przy nim inni ludzie, grupkami, ale szczeg贸艂贸w nie widzia艂am. Znalaz艂y艣my 聽wolne miejsce i usiad艂y艣my. Podszed艂 do nas m臋偶czyzna. Gdy 艣ci膮gn膮艂 z g艂owy kaptur zobaczy艂am, 偶e to Jezus. Bez s艂owa poda艂 mi kielich, bogato zdobiony kamieniami. Poda艂am go m艂odszej c贸rce, p贸藕niej starszej i na ko艅cu sama si臋 napi艂am. Czu艂am smak wody, orze藕wiaj膮cy. Po czym Jezus podzieli艂 co艣, co mo偶na by nazwa膰 chlebem - na 3 cz臋艣ci. Z mojej cz臋艣ci od艂ama艂 sobie kawa艂ek. Jedli艣my wszyscy w milczeniu. Nie pad艂o ani jedno s艂owo poza zachwytem mojej najm艂odszej c贸rki, kt贸ra g艂adzi艂a si臋 po brzuchu i mrucza艂a mmmm, na znak, 偶e jej smakuje. I na tym koniec. Koniec sceny. Dzi臋kuj臋 za wsp贸ln膮 modlitw臋.
Elzbiet... Pozdrawiam Was
Zuzanna... Dzi臋kuj臋 Zbyszku co艣 pi臋knego. Kochani Ede艅czycy co oznacza otrzymanie artefaktu z艂otej monety?
Radek D... [Wyobrazi艂em sobie dw贸ch stereotypowych 鈥炁紋czliwych sobie鈥 s膮siad贸w.]
Ci臋偶ko jest, ale dacie sobie rad臋. Dali艣cie si臋 wpu艣ci膰 w maliny. Pokochajcie si臋, jak cz艂owiek z cz艂owiekiem. Nie dajcie si臋 ponie艣膰 emocjom i wdrukowanym Wam programom. Sp贸jrzcie na siebie nawzajem. Dlaczego ze sob膮 tak konkurujecie? Bo, tak naprawd臋 widzicie w tej drugiej osobie rywala godnego sobie. W g艂臋bi duszy macie do niego prawdziwy szacunek i podziw do tego kim i co osi膮gn膮艂. To jest wr臋cz zachwyt nad tym jak druga osoba, jest w stanie w takich warunkach dobrze sobie u艂o偶y膰 偶ycie.


[Do siebie w k艂贸tni]
Co Ty pr贸bujesz osi膮gn膮膰? Swoimi argumentami tylko denerwujesz drug膮 osob臋. Ona jest po prostu przestraszona, boi si臋 o przysz艂o艣膰, dlatego si臋 denerwuje i pr贸buje przekona膰 Ci臋 do swojej racji. Nie b膮d藕 na ni膮 z艂y. Jest zagubiona i ma prawo do swojego zdania i nie musi si臋 z tob膮 zgadza膰. Pom贸偶 jej uspokoi膰 si臋. Nie b膮d藕 dla niej kolejnym powodem do zdenerwowania, bo i tak ma ich wiele. Daj jej wolno艣膰, nie odbieraj膮c jej sobie. Pokochaj j膮 tak膮 jaka jest i zobacz w niej Boga. To On gdzie艣 w g艂臋bi pr贸buje si臋 w niej obudzi膰, ale 艣rodowisko jej na to nie pozwala. Spr贸buj by膰 tym, co pomo偶e jej si臋 w tym 偶yciu odnale藕膰, 偶eby mog艂a w sobie odkry膰 Boga. Wtedy sama zrozumie, 偶e k艂贸tnia i przekonywanie Ciebie do swojego zdania nie ma sensu. Stanie si臋 spokojniejsza i zmieni si臋 jako cz艂owiek. Daj jej odczu膰, 偶e jeste艣 z ni膮, po jej stronie i 偶e chcesz dla niej jak najlepiej, cho膰 sam masz odmienne zdanie. Mo偶esz pi臋knie r贸偶ni膰 si臋 z ni膮. Odmienno艣膰 to nie problem, problemem jest brak akceptacji odmienno艣ci. Niech p艂ynie od Ciebie do niej 艣wiat艂o.


Niech dystans do siebie pomo偶e Ci sta膰 si臋 szczerym prawdziwie. Zmieniaj 艣wiat wok贸艂 siebie. Roz艣wietlaj wszystko dooko艂a. Jest tu du偶o pracy. Ten 艣wiat z tamtej strony wygl膮da jak Warszawa po 2. wojnie 艣wiatowej.

Krocz przez 偶ycie pewnym acz 艂agodnym krokiem. Nie nadepnij nikogo, ale daj mu odczu膰, 偶e przy Tobie nie ma si臋 czego ba膰. Gdy nie wiesz co powiedzie膰, nie wysilaj si臋. Po prostu milcz i trwaj w dobrych intencjach. To te偶 du偶o pomaga. Czasem wystarczy u艣miech lub jeden gest, aby podnie艣膰 kogo艣 na duchu. Pociesz te偶 czasem siebie samego. Zobacz, 偶e ty te偶 ca艂y czas jeste艣 zalewany brudem tego 艣wiata. Nakarm siebie i innych 艣wiat艂em i dobr膮 intencj膮. Znajd藕 nadziej臋 tam gdzie nikt jej nie chce zauwa偶y膰. Nie daj si臋 ponie艣膰 negatywnym emocjom, jakie rz膮dz膮 lud藕mi. Pami臋taj, 偶e z Bogiem nie wygra 偶adne z艂o tego 艣wiata. Ugnie si臋 ono, cho膰 mo偶e to troch臋 potrwa膰. Ujrzyj 艣wietlan膮 przysz艂o艣膰 siebie i ludzi wok贸艂 Ciebie. To jest w zasi臋gu Twojej r臋ki. 艢wiat si臋 zmienia, dzi臋ki ludziom, a Ty do艂贸偶 cegie艂k臋 do budowy lepszej przysz艂o艣ci. Z cegie艂 powsta艂y zachwycaj膮ce katedry, pa艂ace i zamki, kt贸re stawi艂y op贸r niejednej armii.
Radek D... Jestem na arenie jak do walki gladiator贸w, ale wychodz臋 sam. Na widowni jest sporo os贸b. Podnosi si臋 aplauz. Obserwuj膮 mnie z trybun. Na arenie pojawiaj膮 si臋 schody w d贸艂 pod ziemi臋. Zaczynam schodzi膰 w膮skim korytarzem. Od czasu do czasu zrywam paj臋czyny lub p艂osz臋 nietoperza. Widz臋 teraz, 偶e mam na lekkie sk贸rzan膮 zbroj臋 oraz kr贸tki miecz, 偶eby nie kr臋powa膰 mi ruch贸w. Mam by膰 zwinny i gotowy na nieoczekiwane. Schody przebijaj膮 si臋 przez chmury, pod kt贸rymi znajduje si臋 pi臋kna kraina. Zielona 艂膮ka, obok chyba nieczynny wulkan. Schodz臋 dalej na 艂膮k臋. Trawa jest idealnie skoszona. Jest tak cicho i spokojnie, 偶e a偶 wydaje si臋 to podejrzane. Co艣 do mnie skacze. Nie odwracaj膮c g艂owy jednym ruchem miecza odbijam atak ma艂ego stworka. Id臋 w stron臋 wulkanu. Z 艂膮ki wchodz臋 na czarn膮 ska艂臋. Jest gor膮ca, paruje, ale wiem, 偶e si臋 nie poparz臋, cho膰 mam tylko lekkie buty. Jest coraz bardziej stromo. Zn贸w co艣 do mnie pr贸buje doskoczy膰, ale ponownie jakby od niechcenia odbijam od siebie te istoty. Ca艂y czas towarzyszy mi uczucie pewno艣ci, braku strachu. Dochodz臋, do kraw臋dzi krateru. Daleko w dole co艣 jest. Jakby lawa bulgota艂a, ale s膮 jacy艣 ludzie lub istoty. Jakby wioska. Materia艂owe dachy. Ku藕nia. Prosiako-cz艂owiek kuje miecz. Z innej strony na kraw臋dzi krateru widz臋 b艂y艣ni臋cie, jakby kto艣 pu艣ci艂 mi zaj膮czka lusterkiem. Zaczyna si臋 szar偶a jakiego艣 niewielkiego oddzia艂u na wiosk臋 na dole. Ja si臋 tylko przygl膮dam. Spoci艂em si臋, a偶 pot 艣cieka mi po nogach. Kraw臋d藕 krateru si臋 zaczyna osypywa膰, a ja razem z ni膮 zaczynam stacza膰 si臋 do wn臋trza krateru. Zauwa偶aj膮 mnie jakie艣 ptaki czy co艣 podobnego i rzucaj膮 si臋 w moim kierunku. Teraz ju偶 musz臋 si臋 wysila膰, aby odeprze膰 atak tych stwor贸w i jednocze艣nie utrzyma膰 r贸wnowag臋 zje偶d偶aj膮c po zboczu krateru jak surfer na fali. Mam he艂m i jakby znik膮d pojawia si臋 na mnie ci臋偶ka zbroja. Lekko l艣ni. Jakby co艣 by艂o w niej takiego 偶ywego, albo super nowoczesna technologia. Cho膰 z zewn膮trz he艂m ma tylko niewielkie otwory na oczy to od 艣rodka nic nie zas艂ania mi widoku. Miecz jest obusieczny, ale mog臋 nim macha膰 niemal偶e jednym palcem. Ruszam do przodu, gdzie trwa ju偶 rwetes walki. Minie chwil臋 czasu zanim tam dotr臋, bo ca艂y czas co艣 pr贸buje si臋 do mnie dobra膰 i atakuje z ka偶dej strony. Z nieba co艣 patrzy na krater. Promie艅 jak oko Saurona. Gdzie zatrzyma wzrok tam nast臋puje wybuch. Wra偶enie jakby nie trzyma艂o 偶adnej ze stron konfliktu w kraterze. Trzeba bardzo uwa偶a膰, aby nie pa艣膰 ofiar膮 tych wybuch贸w. Ruchome piaski - pu艂apka. Wpadam do niej. Ciemno jest. spadam ni偶ej. Mam wiele ran na ciele. Zbroja znikn臋艂a. Uczucie ulgi, 偶e ju偶 nie uczestnicz臋 w walce, ale odczucie jakbym co艣 straci艂. W czerni pojawiaj膮 si臋 przede mn膮 3 postacie jakby 3 karty do gry z figurami. Mam kt贸r膮艣 wybra膰. Z lewej czerwona, w 艣rodku niebieska i z prawej nieokre艣lony kolor. Czarne z 偶贸艂tym, ale jest te偶 co艣 zielonego. Zaciekawi艂a mnie ta kart膮 i wyci膮gam do niej r臋k臋. Posta膰 z karty chwyta mnie za wyci膮gni臋t膮 r臋k臋 i zabiera ze sob膮. Idziemy. Znowu schodz臋 na t臋 sam膮 艂膮k臋 co wcze艣niej. Patrz臋 nagle na ca艂膮 sytuacj臋 z g贸ry, z zamglonej p艂aszczyzny nad ca艂ym krajobrazem. Widz臋 siebie ma艂ego znowu w tym lekkim sk贸rzanym uzbrojeniu. Zauwa偶am blizny na ciele tego ma艂ego. Ja, ten stoj膮cy na g贸rze, na przezroczystej tafli rozgl膮dam si臋 dooko艂a. Na tafli stoj膮 inne postacie. Widz臋 bia艂ego pot臋偶nego starca. Kuca i spogl膮da na d贸艂. Podni贸s艂 na chwil臋 wzrok spojrza艂 na mnie, u艣miechn膮艂 si臋 i dalej spu艣ci艂 wzrok na scen臋 na dole. Jaki艣 grubas w mundurze, przechadza si臋 po tafli w t膮 i z powrotem i wydaje rozkazy swojemu adiutantowi. Ten biega wok贸艂 niego jak piesek i co艣 notuje, co艣 wymachuje. Oddalam si臋 od ca艂ej sytuacji. Wszytko to jest jakby w bia艂ym kokonie z nici. Po obu stronach, z lewej i z prawej, nici ci膮gn膮 si臋 gdzie艣 w dal. Kokon troch臋 drga, jakby kto艣 poci膮ga艂 za nici. Bia艂o.
Halina ... dzi臋kuje Zbyszku 偶e dzi臋ki twojej ci臋偶kiej pracy mo偶emy wzrasta膰 i i艣膰 do przodu
bardzo pozdrawiam Ciebie i Ede艅czyk贸w wi臋c do pracy 膰wiczmy
殴r贸d艂o: https://www.youtube.com/channel/UCzZTgx6Awz6-52qkATuY7Lg