Witaj w serwisie youtubersi.pl! Serwis poświęcony jest Polskim youtuberom!
Na bieżąco synchronizujemy konta youtube, twitch, instagram polskich youtuberów, reklamujemy i promujemy youtuberów/streamerów w internecie oferujemy kompleksową obsługę w kodowaniu skryptów i wszelką pomoc w rozwoju.
Mamy już
filmów! nowe filmy już za chwilę! Dzięki naszej stronie będziesz na bieżąco!

Wiosenny LOOKBOOK z Rudą PrzyjaznWKRUK

raaadzka »
Sprawdź FEJM na youtube dla kanału " raaadzka "! Kliknij tutaj aby przejść do statystyk »
Mój Instagram: http://instagram.com/radzka
Mój FB: https://www.facebook.com/Radzkavlog

Biżteria z kolekcji W.KRUK Przyjaźń, którą mamy na sobie:
Look 1 TRENCZE
Ania kolczyki: http://bit.ly/KolczykiDługieListki
Ja bransoleta: http://bit.ly/BransoletaPozłacana
Ja pierścionek: http://bit.ly/PierścionekZłoty
Ja kolczyki: http://bit.ly/KolczykiMiniZłote
Look 2 BOYFRIENDY i BIAŁA KOSZULA
...
Komentarze:
Joanna ... Nasza przyjaźń jest czymś wyjątkowym, szczególnym i ..nie do ogarnięcia :-D . Jesteśmy swoimi lustrzanymi odbiciami , dwiema dziewczynami które łączą w sobie jednocześnie Anię z Zielonego Wzgórza i kruczoczarną Dianę :-). Potrafimy rozmawiać non stop mówiąc dokładnie to samo ..lub też nie odzywać się dłuższy czas i nadal czuć tę samą silną wyjątkową więź ...Jest moją lepszą, bardziej udoskonaloną wersją pod każdym względem : urody, talentu , sposobu wysławiania się , organizacji czasu , charakteru , osobowości i poczucia humoru . .. Obie czekałyśmy na siebie nawzajem latami i odnalazłyśmy się w momencie kiedy straciłyśmy nadzieję że taka przyjaźń jest jeszcze możliwa . Mamy za sobą trudne momenty z których wyszłyśmy silniejsze i bardziej scalone ..Wiem że to Ona a Ona wie że to Ja :-D:-D . Życzę każdemu takiej przyjaźni :-)<3<3
( złote) ..
Ola Kwi... Retro spódnica https://zoio.pl/odziez-damska/spodnice/spodnice-midi/ z samego poczatku, do tego obcasy...niesamowite!
Paulina... Przyjaciele są dla nas jak gwiazdy na niebie. Czasami nie widzicie się szmat czasu, ale gdy tylko spojrzysz na niebo to wiesz, że gdzieś tam daleko masz swojego Anioła Stróża. Z moją kochaną Agą znamy się jak łyse konie, prawie 20 lat i z każdym rokiem nasza przyjaźń jest co raz mocniejsza:) Mamy wiele zabawnych wspólnych historii, ale ta jest iście modowa...wbijamy na dyskotekę, my jak zawsze grzeczne dziewczyny, ubrane w golfy po samą szyję;) bo pora zimowa. Bawimy się super na parkiecie, tańczymy jak szalone:) wtem podbija chłopak ze swoim kumplem i próbują do nas zagaić..., szczerze idzie im średnio na jeża. Zrezygnowany kwituje do kolegi: "Stary spadamy, szkoda czasu na te sztywne pingwiny" :) Spojrzałyśmy na niego, na siebie i wybuchłyśmy śmiechem, bo najważniejsze to rozumieć się bez słów i być sobą w każdej sytuacji. Super jest zestaw kolczyków srebrny i na pewno Aga ucieszyłaby się na taką mega niespodziankę i roześmiała do łez wspominając stare, dobre czasy!
jaga... Dwa dni przed studniówką zachorowałam na ospę wietrzną i mimo że rozpływałam się we łzach, nie było mowy, żebym mogła na nią pójść. Ta pamiętna sobota trwała wieki. Leżałam w łóżku i na wszystkie możliwe sposoby rozdrapywałam ranę. Sobota i niedziela minęły, a w poniedziałek 14 lutego mama przyniosła list (wtedy jeszcze nie miałyśmy komórek). Spojrzałam na kopertę, poznałam jej pismo, pierwsza myśl – wysłała mi list, jak za 2 tygodnie widzimy się w szkole? Otwieram, a tam WALENTYNKA :) a na niej słodka psina skąpana w kwiatach i pierwsze zdanie – Nie wiem, czy można wysłać walentynkę swojej przyjaciółce, jeśli nie, niniejszym ustanawiam takie prawo. A dalej – Strasznie mi Ciebie brakowało na tej nieszczęsnej imprezie, bez Ciebie to w ogóle nie było to … Przyznaję, totalnie mnie zaskoczyła, ale wylała na serce tyle miodu, że przełknęłam gorycz niebycia na studniówce i namacalnie wręcz poczułam, że jesteśmy dla siebie kimś więcej niż nam się w ogóle wydawało. Od tamtej pory przez kilka lat pielęgnowałyśmy tradycję i wysyłałyśmy sobie walentynki. Wszystkie mam do dziś. A przyjaźń trwa i ma się coraz lepiej! :) Na marginesie, ona uwielbia kolczyki, to podstawowy suwenir ze wszystkich wspólnych wyjazdów, więc byłaby zachwycona mając tak piękną rzecz w swojej pokaźnej kolekcji. I już wyobrażam sobie jej bezcenną minę pod tytułem „zachwycona niemowa” :P Ponieważ ona lubi srebro, więc srebro :)
Beti D... Moją najlepszą przyjaciółką są siostra ( mam 3 siostry) , kiedyś narzekalyśmy jak natura nas niesprawiedliwe obdarzyła bo we trzy mamy małe biustu a najstarsza czwarta ma spory?, wtedy najmłodsza siostra pow.że to dlatego że Aga odziedziczyła biust po Mamie a reszta po tacie??? do dziś się z tego śmiejemy i cytuje to w rozmowie z innymi? a najlepszy czas oprócz oczywiście dzieciństwa spędzilyśmy na jesieni zeszłego roku kiedy najstarsza siostra spełniła swoje największe marzenie i zafundowała nam tygodniowe wakacje gdzie świętowaliśmy jej 40- urodziny -najdluzsza impreza na jakiej byłam? ps: złoto
Monika ... Do pracy zawsze przychodzili koledzy ze studiów, żeby obczaić co robię; pewnego razu jak zobaczyłam kolegę z rodziną schowałam się za ladą licząc, że mnie nikt nie zauważy, moja przyjaciółka z pracy stojąca przy kasie pyta się przed kim się chowam, a ja że przed facetem w zielonej koszulce i pytam się jej czy już poszedł, a żona zza lady Pani się chowa przed moim mężem? Ja nie ja tu tylko szukam przecenowek, żona klamie Pani, zna Pani mojego męża? No to wstaje i próbuje z pokerową twarzą, i pytam a który to Pani mąż mąż? Żona - no ten facet w zielonej koszulce, rozglądam się niby potem na końcu patrze na tego jej męża i pytam - mówi Pani (do żony) o tym Panu - a kobieta wściekła - tak, na to ja jeeeeego - nie to ja nie znam, facet zaczyna patrzeć w moja stronę to ja znów za lade, żona - co Pani robi? Ja - szukam przecenowek przecież, żona wkurzona poszła do męża chyba zapytać o mnie to ja na kucaka szybko na zaplecze, myślałam, że już do końca dnia pracy nie wyjdę, ja przerażona a moja przyjaciółka miała ubaw na cały dzień, wszystkim koleżankom z pracy opowiedziała i do dziś się z tego śmiejemy?
Joanna ... Historia mojej przyjaźni z Olą sięga czasów końca podstawówki, kiedy połączyły nas języki obce i obozy językowe. Później spotkałyśmy się na Wydziale Filologicznych, na różnych kierunkach (językach). Po skończeniu licencjata, Ola wybyła na rok do Chin i tam zaczęły się ZŁOTE czasy naszej przyjaźni ;) Zaczęło się na lotnisku, Ola nie odebrała mnie, bo nie umiała dogadać się z chińskim taksówkarzem, który mówił tylko gwarą. Zmęczona, po 3 latach na próżno próbowałam się do niej dodzwonić - telefon nie odpowiadał, WiFi było po chińsku. Kiedy w końcu jakiś Chińczyk podłączył mi się do Wifi, umówiłyśmy się pod McDonaldem na lotnisku, których było około DZIESIĘCIU... Nie pozostałam jej dłużna w przygodach, straciłyśmy kontakt, kiedy wyruszyłam sama na podbój Pekinu (couchsurfingowałam) i Ola spanikowała wydzwaniała do mojej Mamy i chłopaka, którzy byli w Polsce i nie wiedzieli, co się dzieje :P Niestety w związku z brakiem pieniędzy na koncie, chińska karta postanowiła odmówić współpracy i wygasnąć tak, że nie można się połączyć w żaden sposób z jej użytkownikiem. Pod koniec wyjazdu i mojego kolejnego samotnego tripu zgubiłam buta, co stało się prawdziwym hitem naszej chińskiej przygody a przez naszych znajomych zostałam okrzyknięta Kopiuszkiem. To była najlepsza podróż w moim życiu i nic nie umocniło naszej przyjaźni jak ten wspólny miesiąc w karaluchami w jej chińskim akademiku. Cóż może bardziej zbliżyć człowieka jeśli nie wspólne spanie w mikroskopijnym łóżeczku? :)
Marceli... Niezapomniane Halloween 2016, które za każdym razem wywołuje śmiech na mojej twarzy. Uwielbiam moją przyjaciółkę za spontaniczność i nieskończoną cierpliwość do mnie ? w lipcu razem świętujemy nasze urodziny więc byłoby cudownie gdyby mogła obdarować ja pozłacana biżuteria ?
Weronik... Ja z moją przyjaciółką Karoliną poznaliśmy się już na porodówce! Urodzilysmy się dokładnie w ten sam dzień w tym samym szpitalu! Jednak dowiedziałyśmy się o tym dopiero 10 lat później. Mieszkam dwa piętra pod nią w tym samym bloku. Przyjaźnimy się od 8 lat i jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami. Jesteśmy jak bliźniaczki z innych rodziców! :) jestem jej wdzięczna za to że jest i mnie wspiera we wszystkim. Dziękuję Ci Kari! Ale wracając... Jedna z naszych śmieszniejszych historii (bo jest z czego wybierać) była taka, że kiedyś późnym popołudniem szlysmy brzegiem Wisły. Z naprzeciwka jechał przystojny face na rowerze. My zamiast zejść mu z drogi zaczęłyśmy ten słynny "taniec" Kiedy nie wiesz w która stronę ustąpić. Trwało to tak długo że w końcu zaczęłyśmy się śmiać na cały regulator a on patrzył na nas jak na wariatka które uciekły z psychiatryka ahahaha szkoda bo był bardzo przystojny... Haha
Joannaa... Pierwsza wizyta Donny w Polsce, Kraków. Mimo że przyjaciółka umie kilka zwrotów grzecznościowych po polsku, bardzo wstydzi się mówić. W dzień wyjazdu udajemy się na ostatni spacer po Starym rynku i Donna prosi mnie o kupienie Jej czegoś do picia. Udaję się więc, w głąb pobliskiego sklepu w poszukiwaniu wody, a kiedy wracam zastaję Ją rozmawiającą z panią ekspedientką. Starsza pani trzyma w rękach dwie gruszki i literuje ‘G-R-U-S-Z-K-I’ na co Donna powtarza ‘gruszkje’ po czym obie wybuchają śmiechem. Do dzisiaj ‘gruszki’ są Jej ulubionym słowem w języku polskim, które przywołuje ogromny uśmiech na twarzy i ciepłe wspomnienie Krakowa. Pięknie Jej w złocie :)
Karolin... Nie mam siostry i raczej już nie będę jej miała. Dzięki mojej przyjaciółce Weronice mogę mieć nawet bliźniaczkę... No prawie, nasza najlepsza historia jest fakt że urodzilysmy się w ten sam dzień. 29 sierpień połączył nas jeszcze bardziej. W dodatku mam blisko na kawę, mieszka podemna. Dziękuję W..
Magdale... Znam się z moją przyjaciółką od 5 lat, poznałyśmy się na pierwszym roku studiów. Połączyła nas wspólna nauka do egzaminu. Z propozycją spotkania wyszłam ja i Marta zgodziła się przyjść, spędziłyśmy miło czas i oczywiście później zdałyśmy wspomniany egzamin. Jak się okazało po czasie, Marta nie była przekonana czy spotkać się ze mną bo miała mnie za osobę, która jest wiecznie zła (tak wnioskowała po moim wyrazie twarzy) generalnie nie zrobiłam na niej dobrego pierwszego wrażenia. Jak się okazało była w błędzie i przyjaźnimy się do tej pory ;-) Warto poznać bliżej drugą osobę, a nie oceniać jej "powierzchowność" ;-) srebro
Dorota ... Ja i moja bardziej posunięta w latach siostra Medżik to przyjaźń która trwa odkąd mniej więcej zaczęłam rozumieć co na świecie się dzieje ?? pod skrzydełkiem starszej osoby odkrywałam świat.... i tak pewnego dnia nasze nóżki i rączki (moje określane jako dwie lewe, niebezpodstawnie) zawędrowały do Bielska-Białej. Po drodze, korzystając z połączenia kolejowego opowiedziałam Madzi historie „grzejnika”, która zdarzyła się naprawdę z moim udziałem w roli głównej. Zdarzyło się to w „Biedronce”, ówczesnej mojej pracy, gdzie zajmowałam stanowisko zastępcy kierownika. Było piękne niezapowiadające tragedie popołudnie, pracowałam wtedy nad zapakowaniem palet z niesprzedanymi produktami, które miały zostać odesłane dnia następnego do dystrybutora. Wszystko szło gładko, jednak gdy przy użyciu wózka elektrycznego, podnosząc jedna z palet do góry, podniosłam przy okazji grzejnik który stał za nią... z całą mocą wózka odjechalam wraz z kaloryferem, niczego nie świadoma, zadowolona jak zawsze.... możecie sobie wyobrazić moja minę kiedy po niecałych dwóch minutach woda z kaloryfera z mocą węża ogrodowego odkręconego na maxa zaczęła zalewać: magazyn, biuro oraz oczywiscie sklep. Największym problemem okazały się wszystkie gniazda elektryczne, ktore odsłonięte mogły spowodować tragedie, nie czekając długo zadzwoniłam do kierownika głównego żeby zgłosić wypadek. On jednak, nie zdając sobie w ogole sprawy o sile kataklizmu, ze spokojem w głosie zawiadomił straż. Ja w popłochu zaczęłam kierować strumienie wody na zewnątrz, już po paru minutach gorąca woda na osiedlu przy którym usytuowany był sklep wyglądała jak soczysta mgła w Londynie, na domiar złego; wszystkie rece pracowników nie były w stanie opanować wody która również wypłynęła na sklep, klienci poinformowani o tym co się dzieje, wcale nic sobie z tego nie robiąc nie chcieli zostawić swoich koszyków, kurczowo trzymając się ich protestowali ze nic się nie dzieje i zdążą jeszcze coś kupic!!!! I tak po godzinie ( trwającej dla mnie pół zycia) pojawiła się „straż” w postaci jednego pana który zobaczywszy co się dzieje (może nie będę przytaczała słów które wypowiedział) postanowił, delikatnie mówiąc włożyć miotle w problem!! I udało mu się!!!.... z tego co wiem, miotła daje rade aż do dziś ??? tak wiec, kończąc to krótka rozgawore, opowiadałam ta historie w pociągu, siedział koło nas nieznajomy pan, który mając na uszach słuchawki (udając ze nas nie słucha) cały czas się śmiał, pod koniec podróży wstając całując nas obie w rece powiedział: Dziekuje, dawno się tak nie uśmiałem ?? pomimo tego ze od tamtej pory minęło już mnóstwo lat, morze północne które nas dzieli, to jednak pisze ten komentarz pod filmikiem Radzkiej, która Madziu mi poleciłaś ?? są rzeczy które się nigdy nie zmienia w moim zyciu... moje dwie lewe rece oraz nasza przyjaźń ?? pozdrowionka
Beata K... Zabawna historia mojej długoletniej przyjaźni miała miejsce - tu we Wrocławiu. Moja przyjaciółka Karolina wracała z nocnej zmiany - a ja miałam na nią czekać w mieszkaniu i otworzyć jej jak wróci (około 2 w nocy). Pech chciał, że po oglądaniu różnych seriali - przysnęło mi się. Śniło mi się coś, że ktoś krzyczy i że pada grad ... w realiach też krzyczał - bo Karolina rzucała kamieniami w okno - żeby mnie obudzić i właśnie krzyczała będąc na zewnątrz (bo nie miała kluczy do mieszkania, chciała dostać się do mieszkania). Przebudziłam się zlana potem - myślałam, że jakiś wariat jest na zewnątrz - chciałam zadzwonić na policję - kiedy chwyciłam telefon - patrzę a tam około 15 nieodebranych od Karoliny połączeń - dzwonię a ona wrzeszczy do słuchawki - Wariatkoooo, od godziny stoję na dworze i moknę a Ty śpisz!?!?!?!?! - speszyłam się - otworzyłam pędem drzwi a Karolinie popędziłam zrobić ciepłą herbatę. Jako przyjaciółka wybaczyła, bo ma wielkie serce - ale teraz możemy się tylko z tej sytuacji pośmiać i powspominać :D Wyglądała jak strach na wróble a ja jak wystraszony kot jak ją zobaczyłam. Jednak pomimo tego nasza przyjaźń istnieje do dziś - nikt inny by mi tego nie wybaczył się śmiejemy || KOLCZYKI pozłacane <3
Karolin... Wypad w Tary. Kawał drogi za nami, głodne juz jak wilki byłyśmy. I wspomniałam ze gory kojarzą mi sie z Papieżem. I sie zaczęło... Poklocilysmy sie o to:) w sumie to była wymiana zdań. Po zjedzeniu gofra z bita śmietana nam przeszło i teraz sie z tego śmiejemy :)
Weronik... Gosia (l.29) i Ja (l.30)- rok różnicy
Lublin, mieszkania oddalone od siebie o 1 piętro
Warszawa, domy oddalone od siebie o 1 kilometr
Dzieci- 1 rok różnicy między nimi
Przypadek?...możliwe:)
Znamy się od 1990 roku i kochamy jak siostry. Łączy nas furtka między zębami, "milion" modowych sezonów, sytuacji śmiesznych, pięknych, emocjonalnych, trudnych- taka jest przyjaźń- niesamowita i cięzka do opisania w kilku zdaniach
Bo każda brunetka musi mieć swoją blondynkę.

Komplet pozłacany
Anna An... Moja przyjaciółka to moja mama i nasza historia pochodzi z mojego wyjątkowego dnia czyli poród i drogi do szpitala. Torbę z całym asortymentem zostawiliśmy w samochodzie mamy a pojechalysmy moim wiec pod szpitalem się zorietowalysmy i mój wybuch smiechu spowodował ze ludzie się zbiegli ponieważ myśleli ze rodze na parkingu. Prosimy o złote pozdrawiamy?
Marlena... Mieszkam w UK od jakiś 11 lat. Upilam się kiedyś z moją przyjaciółką, Celiną. Ona po 4 butelkach wina, chciała wracać do domu. Do końca życia nie zapomnę, jak we dwie robiłyśmy próby, a później próby generalne, żeby zamówić taksówkę. Śmiechu była cała masa, a Celina została na noc ? pozdrawiam Was ?
Oliwia... Jedna z moich ulubionych przygód jaką przeżyłam z moją przyjaciółka to niezapomniana impreza, a raczej to co działo się przed nia. My, dwie studentki, nowe w dużym mieście, wybraliśmy się na imprezę na drugim koncu miasta, wsiadłysmy oczywiście do złego autobusy i wylądowałysmy w kompletnie obcym nam miejscu, z którego ostatni autobus odjechal 15 minut przed naszym przyjazdem, nie zostało nam nic innego jak iść z przysłowiowego buta, żeby przygód było mało okropnie się rozpadło. Mokre, zmęczone i co najlepsze głodne szłysmy gadajac o glupotach i o tym co byśmy zjadły, padło oczywiście na czekolade i zelki i w tym momencie moja przyjaciółka otwera torebkę, rozpina kieszenie w kurtce i wyciąga mnóstwo czekoladek i cukierników i z wielkimi uśmiechem na twarzy mówi "No cóż przy gotowaniu Madzia z kuchennych to może nie jestem ale o słodkim prowiancie pamiętam zawsze" Jak ona to robi ze zawsze ma przy sobie akurat to na co mam ochotę i wymyśla tez dziwne teksty i porównania to nie wiem, ale oby tak dalej, bo bez tego mój świat nie byłby taki sam? Na imprezę oczywiście trafiłysmy z małym poślizgiem czasowym i rozmazanym makijażem ale zabawa byla niezapomniana ?

ps. My tez dosyć często ubieramy sie przypadkowo w takie same rzeczy i nikt nam nie wierzy, że tego nie ustalamy ale chyba taki już los przyjaciółek ?

Wybieramy: pozłacane
Fresh B... Coś czuje, że Magdaleny to urodzone przyjaciółki! Moja przyjaźń z moją Magdaleną sięga pierwszej klasy podstawówki. Historii i anegdotek mamy całe mnóstwo. Pamiętam, że dawno temu podczas wycieczki szkolnej oddalibyśmy się od grupy, bo Martyna Wojciechowska niedaleko podpisywała książki! Dla takich młodych dziewczyn to był szał poznać gwiazdę! Haha! No więc poszłyśmy tam tyle, że kolejka była tak długa i tak dużo zleciało czasu, że wycieczka wróciła do szkoły bez nas! Został tylko zastępca dyrektora, który nas znalazł!
Był tak wściekły, że musiałyśmy potem wyrywać chwasty przez pół roku w szkolnym ogródku, ale było warto ? Po tych wszystkich latach nadal nic się nie zmieniło. Może jesteśmy trochę lepiej ubrane i umalowane. Całus
Źródło: https://www.youtube.com/channel/UCWT9nrQ7SizjEN8RR7yB9Fg

X