Ponarzekajmy o Filmach - Barry Lyndon 1975 Sierpień Kubricka RetroRecenzje


18-wieczna Europa jako tło historii o pewnym młodym Irlandczyku, który chciałby dostać się na salony sprytem i cwaniactwem. Stanley Kubrick w audiowizualnym arcydziele, które przez trzy godziny olśniewa widza przepięknymi kadrami, ciekawą historią oraz wspaniałym soundtrackiem.

Najlepsze komentarze:

Raczyna... skąd bierzesz te starsze filmy? z jakiejś strony? mógłbyś zdradzić, bo czasem trudno coś znaleźć
Piotr F... Jako inny historyk dodam tylko, że w tamtym czasie była też nieco inna mentalność w kwestii prowadzenia wojny. Nie liczył się pojedynczy żołnierz z muszkietem tylko cały oddział, który oddawał salwę (z powodów świetnie opisanych przez MrTarotPL :) ). Niezwykle ważne było też utrzymanie zwartości szyku i manewry oddziałów względem siebie. A trudno manewrować gdy nagle wszyscy rzucają się na ziemię albo rozbiegają, szczególnie biorąc pod uwagę sposoby komunikacji tamtych czasów (steruj sobie krzykiem czy sztandarem kilkoma tysiącami rozbiegających się mężczyzn). Więc dużo mniejszym złem było przyjąć salwę z mało celnej broni niż ryzykować rozproszenie oddziału a w konsekwencji utratę szyku...a przeciwnik tylko na to by czekał.
Warto też dodać, że w sporej części żołnierze wtedy byli przymusowo wcielani i w takim zwartym oddziale łatwiej było pilnować dyscypliny (pozdrowienia dla Prus :P ).
Agniesz... Super recenzja ?
Sylwest... Proponuję Kurosawę, już zapomniany, ale niezwykle ciekawy.
lapaflo... Wrzesien z Herzog albo Lynch(nie zaden Tarantino :)) albo filmy z Klaus Kinski
TOMECZE... Obejrzałem przed chwilą i zgadzam się - wizualnie arcydzieło. Do połowy, gdzie bohater walczy na frontach i gra w karty, ciekawy, natomiast druga połowa nudna i monotonna.
KubekVl... TARANTINO
Habgeli... Na Oczach Szeroko Zamkniętych zaskoczysz się jeszcze bardziej
Bart?om... następny Roman Polański
Magda J... Zrób filmik o prequelach star wars


Micha? ... Zachęciłeś mnie do obejrzenia "Barry'ego Lyndona", którego z jakichś powodów dotąd omijałem. Wspaniały seans. Natomiast z własnego odbioru powiem Ci, że Ryan O'Neal zrobił swoją robotę brawurowo. Osobiście studiuję literaturę. I ma to znaczenie o tyle, że gra O'Neala bardzo przypominała mi protagonistów powieści Woltera i Stendhala. Taka figura oświeceniowego młodzika i pyszałka, traktowana z pewną ironią i satyrą (nawet jeśli czasem dojmującą smutkiem). Postaci w powieściach obu mistrzów prozy celowo miały być nieco "papierowe", żeby wzmocnić ten dystans do wszelkich tragedii tego świata. Podobny casus jak w "Casanovie" Felliniego. Patrząc na grę O'Neala czułem się tak, jakbym widział doskonałe odwzorowanie bohatera "Czerwonego i czarnego" Stendhala. Jestem niemal pewien, że to było celowe, nie przypadkowe (a dodam, że też jestem wyczulony na nadinterpretacje). Tym bardziej, że w scenariuszu Kubricka odnalazłem dużo zbieżności z prozą Stendhala. P.S. Jeżeli zachwyciła Cię warstwa estetyczna "Barry'ego Lyndona", to ja z całego serca polecam "Zabójstwo Jessego Jamesa" Andrew Dominika. Tam to dopiero jest uczta! Niedocenione arcydzieło formy i treści. Świetny kanał prowadzisz, zdecydowanie powinieneś mieć więcej odsłon (choć wiadomo, że nie robisz tego dla kliknięć), czego serdecznie życzę!
Tomasz ... 4:18 Tak a propos tej małej dygresji: Na podobny pomysł jak ty dotyczący reakcji na salwę strony przeciwnej wpadli Indianie Mapucze z Chile: Padali na dźwięk wystrzałów, a kiedy przeciwnik zaczynał ładować broń zrywali się i atakowali dążąc do bezpośredniego zwarcia. No i jako jedni z nielicznych przetrwali jako wolni do 1871 kiedy armia Chile dostała karabiny na nabój zespolony i żołnierze już nie musieli mozolnie ładować muszkietów...
A dlaczego tego inni nie robili? Ówczesne armie były "specyficzne". Zasada była taka, że żołnierz miał się bardziej bać swojego oficera niż śmierci. Fryderyk II Pruski w chwili szczerości powiedział: "Dziwi mnie to, że nasi żołnierze jeszcze nas nie zlinczowali" (to o kadrze oficerskiej). Żołnierz miał stać na baczność w jednej, równiutkiej linii na polu bitwy. I ginąć stojąc wyprostowani. Miało to swoje racjonalne wytłumaczenie, bo ówczesna broń była haniebnie niecelna (a żołnierze bardzo kiepsko wyszkoleni) i strzał ze stu karabinów w jednym kierunku dawał większą szansę, że ktoś w końcu trafi. Złamały tę zasadę dopiero doświadczenia Rewolucji Amerykańskiej, kiedy Anglików i Hessów (najemników z Hesji) zwyczajnie rozstrzeliwali uzbrojeni w strzelby myśliwskie ("Kentucky rifle", które były celne i powszechnie używane, a ich użytkownicy doskonale wyszkoleni w strzelaniu) farmerzy z amerykańskich kolonii. Lordowie wtedy krzyknęli, że "te dzikusy z kolonii" nie walczą "fair play", bo zamiast dać się zabić stojąc w równym szeregu strzelali skutecznie z różnych, ukrytych punktów. Znaczy, wpierw rozstrzeliwali oficerów w mundurach obwieszonych różnymi ozdóbkami, a po tym zdezorientowaną resztę. Taka ciekawostka: Anglicy na czerwoną kurtkę mundurową zakładali dwa białe pasy krzyżujące się na wysokości serca. Jakby specjalnie chcieli naznaczyć Amerykanom punkt do skutecznego strzału...Anglicy kiedy dostali lanie podrapali się po głowach i wprowadzili szyk "luźny". Oczywiście, w ograniczonym zakresie dla wybranych jednostek. A tyralierę wprowadzili na dobre Francuzi w dobie Napoleona. No i Polacy podczas Insurekcji Kościuszkowskiej. Bo wszak Kościuszko miał okazję podpatrzyć to i owo w Hajmryce...
kurczak... Dawaj wrzesień Wesa Andersona!!!!
kurczak... Wrzesień Nolana!!!
Anconka... Super seria, uwielbiam inne filmy Kubricka, za ten z wielką chęcią się wezmę, dzięki!
jam ?as... 1.Mechaniczna pomarańcza
2.Full metal jacket
3.Barry Lyndon
4.Ścieżki Chwały
5.Sparyakus
6.Lśnienie
7.dr Strangelove
8.Odyseja Kosmiczna
9.Zabójstwo
10.Oczy szeroko zamknięte
Luka G... Tarantino jest oklepany- nie odkryjesz nic nowego. No ale jak wiemy, ludzie lubia melodie, ktore juz slyszeli ;)

Ja proponuje Lars'a von Trier'a bo to reżyser raczej mało znany wśród niedzielnych kinomanów i warto przybliżyć.
Ewentualnie coś włoskiego- Felini, Pasolini- chociaż jego może jednak nie ;)
Albo klasyki David'a Lean'a.
Zielarz... Tarantino!!!
Kamil ?... Wes Anderson albo David Fincher! :)
Micha? ... Świetna seria! Szkoda, że nie znalazło się wystarczająco dużo czasu, żeby zrecenzować "Oczy szeroko zamknięte", które pozostają od lat jednym z najlepszych filmów, jakie widziałem. Następny może Scorsese? [Przy nim nie pomijałbym jednak niedocenionych "Króla komedii" oraz "Milczenia" :-) ]
Film osadzony źródło: https://www.youtube.com/channel/UCfTuU60bDStXNmKfOizVO9Q